Pamiętacie
lata 2015-2016, kiedy to świat drżał przed tak zwanym Państwem Islamskim? Co
krok pojawiały się jakieś zamachy, do których przyznawała się ta organizacja.
Do jednych z najkrwawszych należały ataki w Belgii i we Francji (w Paryżu). I niedługo
po nich Kaktusik postanowił odwiedzić Belgię. Nie sam. W doborowym towarzystwie
Pani Od Najlepszych Słoneczek na świecie. A muszę wam powiedzieć, że temu
duetowi przydarzają się zwykle najzabawniejsze i najmniej prawdopodobne zbiegi
okoliczności. Tym razem nie było inaczej.
Zabawa zaczęła
się już w samolocie. Tuż obok naszych bohaterek usiadło dwóch bardzo ciekawych
panów. Obaj spędzili cały lot zatopieni w opasłych tomiskach. Nie byłoby w tym
nic złego, ba nawet byłoby to godne pochwały, gdyby tuż po oderwaniu się od
ziemi panowie nie zdjęli butów. I to może nie byłoby najgorsze, bo o dziwo
działanie to nie zaowocowało pojawieniem się zapachu starego sera, gdyby nie
fakt, że starszy z towarzyszy podróży przyciągał uwagę wszystkich ogromną
dziurą w skarpetce, która powinna zakrywać duży palec u lewej nogi. Dziura ta
była na tyle widoczna, że nasz biedny Kaktusik przez cały lot nie mógł skupić
się na niczym innym niż na niej. Pomimo ogromnego wysiłku wkładanego w
skoncentrowanie się na przewodniku po Brukseli oraz na przystojnym panu w
garniturze siedzącym dwa rzędy wcześniej, wzrok dziewczyny wciąż i wciąż wracał
do nieszczęsnej dziury. Jeszcze chyba żaden lot nie dłużył się jej aż tak
bardzo. Nic więc dziwnego, że lądowanie samolotu przyjęła z ogromna ulgą.

Po przejściu
zaostrzonej kontroli w hali przylotów podróżniczki wsiadły do autobusu zmierzającego
do stolicy Belgii. Bruksela miała być tylko jednym z przystanków w drodze do
przepięknej Antwerpii, ale skoro już tu trafiły to nie mogły odmówić sobie
plątania się po mieście pełnym przepysznej czekolady i cudownego piwa. Nawet blisko
godzinny transfer z lotniska do centrum Brukseli nie popsuł im humorów. Wręcz przeciwnie!
Wykorzystały ten czas na opracowanie planu zwiedzania. Czasu nie miały wiele,
zaledwie jeden dzień, ale to powinno wystarczyć. Po wyjściu z autobusu na
dworcu kolejowym MIDI od razu skierowały się do pobliskiej stacji metra i
rozpoczęły swą podróż w kierunku pierwszej brukselskiej atrakcji: Atomium. I tą
podróż dziewczyny miały jeszcze długo wspominać. Okazało się bowiem, ze trasa
metra prowadzi przez dzielnice muzułmańską. Nagle wagony metra zaczęły wypełniać
się kobietami w burkach i mężczyznami groźnie zerkającymi w stronę dwóch
samotnie podróżujących Polek. Po serii ostatnich zamachów każdy z nich wydawał
się dziewczynom zamachowcem samobójcą, a obdarty brodacz z ogromnymi torbami
przyprawił je prawie o zawał. Uprzedzam, ani Kaktusik, ani Pani od Najlepszych
Słoneczek nigdy rasistkami nie były, jednak rozpowszechniane wszędzie
instrukcje jak rozpoznać terrorystę zrobiły swoje. Pobudziły wyobraźnię
dziewcząt, które w każdym stereotypowym wyznawcy islamu dostrzegały zamachowca.
Gdyby ta podróż odbyła się dziś, pewnie nawet nie zwróciłyby uwagi na
współpasażerów. Wtedy tuliły się do drzwi wagonu odliczając kolejne przystanki
i modląc się by kolejny przystanek nie stał się ich grobowcem.

Jak pewnie się
domyślacie stacja docelowa wzbudziła w dziewczynach euforię. Pędem wypadły z
metra i ruszyły w kierunku powiększonego 165 milionów razy modelu cząstki
żelaza. Znacie jej historię? Wiecie, że powstała w ramach wystawy Expo 1958 i
początkowo miała zostać rozebrana po 6 miesiącach? Tak się nie stało. Dlaczego?
Bo to jedna z najciekawszych atrakcji Brukseli! To wspaniała rozrywka dla
dużych i małych, którzy mogą kluczyć pomiędzy korytarzami łączącymi 9 stalowych
kul (o średnicy 18m każda) i zwiedzić aż 5
z nich! Do niektórych prowadzą ruchome schody umieszczone w tunelu rodem
ze statku kosmicznego! Ci, którym nie uda się zjeść pysznych gofrów serwowanych
w foodtracku pod Atomium mogą posilić się na jego szczycie w restauracji
czynnej do 23, a ci którzy uzupełnili już kalorie mogą wyjrzeć przez jedno z
okien budowli i zobaczyć u swych stóp całą Europę! Jak to możliwe? Tuż obok Atomium
znajduje się Mini Europe czyli park miniatur. Znajdziecie tu najważniejsze
zabytki z około 80 miast zaprezentowane
w skali 1:25. Wyobrażacie to sobie? Cała Europa umieszczona na 24 000m2,
możliwa do zwiedzenia w kilka godzin? To raj dla miłośników podróży! W ciągu
jednego dnia możecie odwiedzić Big Bena, zrobić selfie pod wieżą Eiffla,
nakręcić filmik z erupcji Wezuwiusza i odbyć Camino de Santiago!

Trudno
powiedzieć co sprawiło dziewczyną większą radość. Atomium, w którego wnętrzu
spędziły dwa razy więcej czasu niż przeciętny turysta czy park miniatur z
którego trzeba było je wywlekać siłą. Faktem jest, że po wizycie w tym ostatnim
poziom endorfin osiągnął poziom maksymalny, a ktoś obserwujący ich z boku mógłby
spokojnie pomyśleć, że właśnie przyjechały z Amsterdamu z zapasem ich
popisowych słodkości…
Całe
szczęście, że Kaktusikowi i Pani od Najlepszych Słoneczek dopisywały humory, bo
podróż powrotna z Atomium do centrum wcale była mniej stresująca. Na dodatek w
ta stronę metro poruszało się jakby wolniej. Więcej było też pasażerów. Do
wagonu co chwilę dosiadali się rodzice z dziećmi wracającymi ze szkoły i
biurowi pracownicy. Choć ścisk panował znacznie większy, to jednak pojawiła się
nadzieja, że żaden terrorysta nie wsiądzie razem z dzieckiem, a może jednak? Odganiając
czarne myśli dziewczyny zgodnie opracowały szybki plan zwiedzania. Numerem
jeden stał się siusiający chłopiec jako symbol Brukseli, a skoro siusiający
chłopiec, to na liście musiała też znaleźć się siusiająca dziewczynka i
siusiający pies!. Bez żalu skreśliły z listy „must see” muzeum René Magritte (malarza surrealisty) i z łezką
w oku rezygnowały z wizyty w Muzeum Komiksów i Muzeum Piwa.

Po opuszczeniu metra dziewczyny nieco już zmęczonym
krokiem udały się w stronę Wielkiego Placu. Choć to dopiero początek grudnia
można było znaleźć tu szopkę i piękną choinkę. Dech w piersiach zaparł im widok
niesamowitego ratusza i ociekających bogactwem kamienic, których nazwy pochodzą
od umieszczonych na nich motywów. Ich oczy zaświeciły się na widok licznych
kramów tworzących Jarmark Bożonarodzeniowy. Z mocnym postanowieniem zatrzymania
się tutaj później ruszyły Rue de la Tete d’or i Rue Du Midi w kierunku
sikającego chłopca i… Bruksela okazała się pełną niespodzianek. Owszem wszyscy
wiedzą, że sikający chłopiec często ubierany jest w sweterki, piłkarskie
koszulki i inne akcesoria podkreślające rangę aktualnych uroczystości, ale
jakiego pecha trzeba mieć, żeby trafić na akcję promującą bezpieczny seks i
sikającego chłopca szczelnie owiniętego wełnianą prezerwatywą? Dobrze, że jest
Google i można zobaczyć choć zdjęcie symbolu Brukseli…

Nieco zawiedzone tym niepowodzeniem
dziewczęta ruszyły w stronę Bożonarodzeniowego Jarmarku. Ku ich zdumieniu największą
popularnością cieszyło się stoisko pełne drewnianych zabawek i szachów z…
Polski! Pobudowane tym faktem podróżniczki postanowiły przestać się zamartwiać
niepowodzeniem związanym z niemożliwością obejrzenia sikającego chłopca i z
czystym sumieniem zaczęły buszować między kramami. Pierwszą ich ofiarą stało się
stoisko z frytkami, bo jak długo można żyć o samych gofrach? Uzupełniwszy
kalorie dziewczyny przyjrzały się dokładniej stoiskom ze świątecznymi ozdobami,
czekoladą i grzanym winem. Jednak największe wrażenie zrobi na nich… grzany
ajerkoniak! Po całym dniu na świeżym, grudniowym powietrzu był jak ambrozja.
Ciepły, sodki, z kleksem bitej śmietany… mmm… niebo w gębie! Nic dziwnego, że
dziewczyny wracały po niego trzy razy. Dzięki nabytej po tym napoju energii
żwawym krokiem ruszyły zgubić się w uliczkach Brukseli. Do Pociąg do Antwerpii odjeżdżał
dopiero za półtorej godziny, które postanowiły wykorzystać zwiedzając. Nogi
zaniosły je do Katedry świętego Michała i świętej Guduli w Brukseli, a
że miasto to pełne jest niespodzianek, to po drodze zapewniło dziewczynom namiastkę
Muzeum Komiksów. Na elewacjach mijanych kamienic udało im się dostrzec Tin
Tina, Asterixa i Obelixa, a nawet Smerfy, choć te ostatnie mogły być efektem
trzeciej porcji ajerkoniaku…
A wy? Czym zachwyciliście się w Brukseli?
Atomium i Mini Europe:
Centrum Brukseli:
Komentarze
Prześlij komentarz