Lipa, koza i Tetmajer
Dziś
opowiemy wam o szczególnym spacerze. Dlaczego był tak wyjątkowy? Po pierwsze,
opuściliśmy rejon Nowej Huty, Czyżyn i Mistrzejowic. Po drugie, mieliśmy
doborowe towarzystwo. W trasę ruszyliśmy z Ciocią Izą (psią mamą, która uwielbia
wszystkie psy i pomogła Mamie w adopcji naszego zwierza) i Marleyem (jej psem).
Nasi przewodnicy postanowili pokazać nam okolice Bronowic Małych. Punktem
spotkania została ulica Filtrowa. Wiecie że tu tuż obok Lidla można spotkać
wyjątkowego krakusa? Nie dość, że zamiast dwóch ma cztery nogi to jeszcze
beczy. Wiecie o kim mowa? Tak, to słynna w okolicy koza! Oj, trudno było
odciągnąć Maleństwo od zwierzaka, który ani na psa, ani na kota, a tym bardziej
na kurę nie wygląda. Mimo wszystko udaje się i żwawym krokiem możemy ruszać za Ciocią i Marleyem.
Z
ulicy Filtrowej skręcamy w lewo w Na Błonie i nóżka za nóżką maszerujemy ulicą
Zielony Most, później Katowicką, aż w końcu kierujemy się w Tetmajera a z niej
w uliczkę Pod Strzechą. Zarówno ruch
samochodowy jak i pieszy nie jest tu tak intensywny. Zwalniamy kroku i zaczynamy
cieszyć się okolicą. Naszą uwagę przykuwa pięknie wkomponowany w okolicę stary
drewniany domek. Przystajemy na chwilę przecierając oczy ze zdziwienia. Czy na
pewno jesteśmy w centrum Krakowa, a nie w jakimś skansenie? Jakim cudem taka
chatka ostała się w masowo zabudowywanym Krakowie? Po chwili zagadka zostaje
rozwiązana. W tym miejscu znajduje się
przecudny Pensjonat Pola (***)! Przyznamy się szczerze, że po obejrzeniu
ich pokoi w internecie nabraliśmy ochoty na krótką drzemkę w jednym z nich o
malowniczej nazwie „Rydlowski Kąt”. Cóż, odporność sama się nie wypracuje, więc
szybko zapominamy o wymarzonym odpoczynku i żwawo ruszamy w stronę Kościoła pw.
Św. Antoniego z Padwy i restauracji Stodoła Bronowicka. Na szczęście lokal jest
jeszcze zamknięty, więc nie musimy martwić się, że ze środka kusić nas będą
smakowite zapachy. Asfalt w końcu się kończy, a pod naszymi stopami pojawia się
ubita droga. Po lewej pola, po prawej las i żywej duszy nie ma. Długo wahaliśmy
się, czy opisać wam to miejsce, tak niewiele jest już w Krakowie zakątków
pozbawionych tłumów. Kusi żeby ten skrawek zieleni zachować tylko dla siebie,
ale… byłoby to zbyt egoistyczne z naszej strony. Zwłaszcza że rozciąga się stąd
niesamowity widok na cały Kraków. Nie wierzycie? Zakładajcie wygodne buty, na
wszelki wypadek zabierzcie ze sobą parasol i ruszajcie sprawdzić. My tylko
cichutko dodamy, że nasza polno – leśna droga prowadzi wprost do Miejsca
Widokowego Pod Lipą. Nawet jeśli nie wiecie jak wygląda lipa, to nie martwcie się.
Ten punkt widokowy jest bardzo dobrze oznaczony. Już z daleka widać stary
drewniany krzyż i lekko chybotliwą ławeczkę.
Nie
myślcie jednak, że to jedyna atrakcja tej okolicy! Tuż obok wspomnianego
miejsca widokowego znajduje się dróżka prowadząca w głąb lasu. Gdyby w ostatnim
czasie nie było ulewnych deszczów, to spokojnie można nią wędrować z wózkiem.
Jeśli w nocy mocno padało to wybierzcie jednak nosidło. Po przygodzie w Parku
Leśnym Witkowice wolimy dmuchać na zimne i was też do tego zachęcamy! A
dlaczego tak ochoczo motywujemy was do spaceru tą ścieżką? Prowadzi ona wprost
do Fortu 41 Bronowice Małe. Może nie
jest on bardzo imponujący, może trochę straszy prostackim graffiti, jednak ma
coś w sobie. Prawdopodobnie to jego historia, bądź otaczający go las, jednak w
tym miejscu zdecydowanie można złapać głębszy oddech, a wszechobecna cisza aż
wywołuje ciarki na plecach. My do takiej ciszy przyzwyczajeni nie jesteśmy,
więc po krótkiej chwili w okolicach fortu ruszamy z powrotem.
Niestety spacer trochę się nam przedłużył i dzwony w kościele pw. Św. Antoniego z Padwy
zaczynają bić na Anioł Pański. Maleństwo chyba nie jest zwolennikiem tego
wezwania, bo gwałtownie budzi się z drzemki i ostentacyjnie protestuje
przeciwko hałasowi. Mama w duchu wyrzuca sama sobie brak przezorności. Trzeba było jednak posiedzieć przy tym forcie trochę
dłużej. Karą za brak pomyślunku okazuje się marudzący młody człowiek, który
głośno domaga się opuszczenia okolicy. Szkoda, bo tuż tuż, zaledwie kilkaset
metrów od nas znajduje się Rydlówka. To tutaj umiejscowił akcję ”Wesela” Stanisław
Wyspiański. Tak jak on możemy dzisiaj oprzeć się o framugę drzwi wejściowych i
obserwować chocholi taniec Polaków. Zanim jednak usiądziecie do pisania
współczesnej wersji „Wesela” wybierzcie się z nami do kolejnego niezwykłego
miejsca. Niedaleko Rydlówki znajduje
się zabytkowy drewniany dworek kupiny od franciszkanów przez Włodzimierza
Tetmajera. Tetmajerówka, bo jak inaczej mógłby się nazywać, dostępna jest do
zwiedzania dzięki uprzejmości prawnuczki malarza po wcześniejszym ustaleniu
warunków wizyty. Więcej informacji znajdziecie tutaj. Namówiliśmy was do spaceru po Bronowicach?Jeśli nam się nie udało namówić was na spacer, to może uda się to Marleyowi? To drugi zaraz po naszym Psie, najcudowniejszy futrzak na świecie!







Komentarze
Prześlij komentarz