Ukryta ścieżka i Park Zaczarowanej Dorożki

To jak jesteście gotowi ruszać z nami na kolejny
spacer? Obiecuję, że tym razem obędzie się bez kąpieli w kałuży i maseczki
błotnej. Po naszym ostatnim spacerze tata zabrał wózek na "myjnię", a
my przerzuciliśmy się na nosidło. Wam też polecamy tę formę podróży. Wybierzemy
się dziś na spacer wąską ścieżką, na której trudno utrzymać bezpieczny dystans.
Jednak w tak ciepły dzień na pewno spodoba się wam panujący tam cień i
delikatna bryza wiejąca od niewielkiego potoczku. Znajdzie się też coś dla
łasuchów, ale, ale... Zagłosowaliście już? Jeśli nie, to raz dwa, nóżka, za
nóżką biegnijcie załatwić tę niezwykle ważną sprawę, a potem ruszamy!
Nasz spacer zaczynamy dziś wyjątkowo od Ronda Barei. Wędrujemy ulicą Strzelców w stronę Cmentarza Batowice. Mijamy sklep Alti, przepiękną Kwiaciarnię Botanica i tuż za mostem schodzimy schodkami do ścieżki nad Sudołem. Po prawej stronie już widać szeroki i wygodny deptak nad strumykiem. Czy wiecie jednak, że jeszcze rok temu była tu tylko wydeptana ścieżka? Teraz zamiast omijać kałuże, można spokojnie przejechać wózkiem. To rewelacyjne miejsce na spacer w wyjątkowo upalne dni. Na dróżkę rzucają cień potężne, stare drzewa, Pies radośnie tapla się w Sudole, a Maleństwo z zachwytem przygląda się koniom z mijanej przez nas szkoły jeździeckiej. Jeśli będziecie mieli szczęście, może uda się wam poobserwować dzieciaki szkolące się w jeździectwie, albo zrobić zdjęcie kucykowi skubiącemu trawę tuż przy płocie. Jeśli nie, to na pewno drogę przebiegnie wam ruda wiewiórka, a mieszkające tu kaczki powitają was radosnym kwakaniem.
Ulicą Naczelną dochodzimy do ulicy Dobrego Pasterza. Na wprost nas pojawia się budynek z numerem 100. Poza licznymi sklepami i punktami usługowymi znajduje się tam jedno pełne czarów miejsce - Biblioteka Kraków Filia nr 15. Zwykle wstępujemy tu na chwilkę, bo Mama uzależniona jest od czytania. Kiedy tylko Maleństwo utnie sobie krótką drzemkę, Matka wyciąga kolejną cegłę i modląc się w duchu o jak najdłuższy sen maluszka cichutko, prawie nie oddychając przewraca kolejne strony. Dziś niedziela, więc biblioteka zamknięta. Pozostaje nam zatem skręcić w prawo w ulicę Dobrego Pasterza, z oddali już widać baner Lodove, i poprawić sobie humor pysznymi lodami. Marakuja podbiła nasze serce, zabajone wprawiło nas w szampański nastrój, zaś pozostałych smaków musicie spróbować sami.
Z lodami w ręce przechodzimy na drugą stronę drogi i
Olszecką kierujemy się w stronę Parku Zaczarowanej Dorożki. Magia tego miejsca
przyciąga nasz już z daleka. Przechodzimy przez piękny drewniany most skryty w
cieniu majestatycznie szumiącej wierzby, z rozmarzeniem zerkamy na urządzony ze
smakiem, ogromny plac zabaw, na którym już niedługo będzie szaleć Maleństwo i
witamy się z pływającymi po niewielkim stawie kaczkami. Chętnie wykonalibyśmy
też kilka ćwiczeń na ukrytej w cieniu siłowni, jednak z psem i nosidłem mogłoby
być trudno. Zanim udamy się w drogę powrotną Mama zabiera nas jeszcze pod
pobliski blok. Mieszkanie w inwestycji Villa Galicja było kiedyś jej marzeniem.
Wiecie dlaczego? Zakochała się w tym pięknym drewnianym moście i rosnącej tuż
obok niego ogromnej wierzbie. Urzekła ją też historia tego miejsca. Pozwólcie,
że pominiemy daty i zawirowania historyczne. Warto jednak wspomnieć, że w tym
miejscu znajdował się kiedyś młyn i stawy rybne. Wyobrażacie sobie jak tu
musiało być wtedy pięknie? Niestety młyna już nie ma, a stawy zostały zasypane
by stworzyć miejsce pod nowe bloki. Do minionych czasów nawiązuje jednak oczko
wodne umiejscowione w centrum Parku Zaczarowanej Dorożki, który emanuje jakąś
niesamowitą energią i niezmiennie kusi nas od blisko 7 lat.
W tym nostalgicznym nastroju postanowiliśmy
niespiesznie ruszyć w drogę powrotną. Nagle usłyszeliśmy za sobą: "Ale piękne
nogi!" Matka aż rozpromieniła się z radości. "Takie
tłuściutkie!" I Matka już wiedziała, że to nie o jej nogi chodziło... O słodka naiwności, warto było się łudzić chociaż kilka sekund...




Komentarze
Prześlij komentarz