A jednak będę marzyć

     Znacie to słynne powiedzenie: "Chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach na przyszłość'? Ja znam, ba często przytaczam te słowa, kiedy ktoś opowiada mi o swoich zamierzeniach na najbliższy rok, pięć lat, starość. Subtelnie proponuję, żeby stworzyć plan B, albo za bardzo nie przyzwyczajać się do tych planów. I wiecie, co? Jestem hipokrytką. Pomimo, że posiadam całą tę wiedzę odważyłam się planować. Tak, już możecie się śmiać. Już kilka lat temu założyłam sobie, że ciąża i macierzyństwo nie będą dla mnie żadną przeszkodą. Będę pracować do końca szóstego, a może nawet siódmego miesiąca ciąży, urodzę naturalnie, bez żadnych problemów, a jak tylko skończy się okres połogu  spakuję plecak, dziecko i wykorzystam urlop macierzyński do ostatniego dnia.
    Największym przedsięwzięciem miało być przejście Camino de Santiago z ośmiomiesięcznym dzieckiem. Spokojnie, nie myślałam o pełnej północnej trasie, maksymalnie 15-20 dni, ewentualnie wyjście z Porto, jeżeli Maleństwo nie byłoby tak dużym fanem podróży jak ja. Poza tym, na liście miejsc do zobaczenia w tym okresie pojawiła się również Islandia, Bałkany, a jak starczy czasu i pieniędzy to nawet Gruzja. W każdy weekend obowiązkowo bliższa lub dalsza wyprawa w Polskę. Oczywiście wszystkie te podróże byłyby dokładnie udokumentowane i opisane na blogu, który powstaje już od kilku lat (i powstać nie może). Każdy post kończyłby się przepisem na jakieś zniewalające danie, którego próbowaliśmy w podróży....
     Jesteście w stanie czytać dalej czy wciąż się śmiejecie? Rzeczywistość wygląda oczywiście zupełnie inaczej. Przede wszystkim na L4 musiałam iść już na początku piątego miesiąca ciąży. O podróżach w tym czasie mogłam zapomnieć, na szczęście zostały mi spacery. Poród zaczął się zupełnie niewinnie i pewnie przebiegłby szybko i sprawnie, gdyby nie to, że Maleństwu zaczęło nagle spadać tętno. Zamiast wymarzonego porodu naturalnego miałam cesarkę, i wiecie, co? Jestem ogromnie wdzięczna za istnienie tego zabiegu. Dzięki niemu oboje żyjemy i jesteśmy zdrowi. Ale, ale to jeszcze nie wszystko. Maleństwo przyszło na świat 02.02.2020. Dodajcie do tego 6 tygodni... Tak, ledwie skończył się okres połogu, zaczęła się pandemia i zamknięto granice. Samoloty, pociągi, autobusy międzynarodowe i ja zostaliśmy uziemieni.
     Jakby tego było mało, spanikowałam. Przyznaję, uległam medialnej paranoi dotyczącej koronawirusa i zamknęłam się w mieszkaniu. Codzienne spacery zamieniliśmy na bujanie się w wózku po balkonie, a podróże na książki, których fabuła rozgrywa się w najdalszych zakątkach świata. Jakiś czas temu postanowiliśmy jednak opuścić chłodne mury i  wrócić do długich spacerów, z zachowaniem wszelkich środków ostrożności (tak ja nadal noszę maseczkę wszędzie tam gdzie nie mogę zachować 2 metrów odstępu - nawet w parku, a na spacery wychodzę wcześnie rano, kiedy większość jeszcze twardo śpi lub powoli szykuje śniadanie.
    W naszym przypadku na efekty pandemii nie trzeba było długo czekać. Maleństwo odzwyczajone od codziennych wędrówek daje teraz mamie popalić. Spacery są dla nas przyjemnością tak długo jak długo Maleństwo śpi. Kiedy tylko się obudzi zaczyna drzeć się wniebogłosy domagając się wzięcia na ręce. I wiecie, co? Znowu wydawało mi się, że coś wiem i jestem sprytna. Maleństwo krzyczy? Chce na ręce? Nie ma problemu! Rozwiązanie jest banalne! Kupmy nosidło! Nic bardziej mylnego. Moje kochane Maleństwo drze się w nosidle jeszcze bardziej. Wyobrażacie sobie takiego wyjca w pieszej wędrówce do Santiago de Compostela? Muszę przyznać, że ja nie bardzo... Może dobrze, że przyszedł ten 2020 i trochę pokrzyżował nam plany?
    Skoro nie możemy pokazać wam Hiszpanii, Islandii czy Gruzji, to pokażemy wam naszą najbliższą okolicę. Opowiemy o ukochanych miejscach spacerowych, a że jeść lubimy oboje, to specjalnie dla was spróbujemy wielu lokalnych przysmaków i chętnie podzielimy się z wami przepisami.




Komentarze

  1. Jak to mówią może moje życie nie jest idealne ale jest moje ;) czy na pewno zwiedzenie połowy świata da nam tyle samo radości co uśmiech dziecka i całus na dobranoc?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie nie, ale ja wciąż wierzę, że te dwie sprawy można połączyć. Trzeba tylko czasu i cierpliwości:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty